Stargard in the light


Stargardzianką zostałam w wieku 13 lat wbrew mojej woli. Rodzice postanowili poprawić byt naszej 5 osobowej rodzinie, przenosząc się z niewielkiej miejscowości "do miasta".
Obiecali ciepłą wodę w kranie i kaloryfery, w których nie trzeba palić, kino, dużo sklepów oraz nową szkołę. Szkoły nie miałam ochoty wymieniać, była fajna i był w niej pewien chłopak.. a reszty dobrobytu nie pragnęłam. Mama nalegała, zgodziłam się więc przeprowadzić na próbę..

Stargard na powitanie musiał zmierzyć się ze złamanym sercem nastolatki i ogólną niechęcią do zmian. Dystans narastał latami wraz z każdym niepowodzeniem, złą decyzją czy niefortunnym zbiegiem okoliczności. To nie był łatwy związek.
"Świadkiem wielu plajt był Stargard in the night"
Przymiotnik "Szczeciński" czynił z miasta zaplecze Szczecina, odbierał tożsamość i chęć do rozwoju i zmian. Dobra szkoła tylko w Szczecinie, lepsza praca - w Szczecinie, lekarz specjalista tylko tam, po buty do Szczecina, do teatru do Szczecina, na randkę do Szczecina..! Mamo, Tato, na co mi ten Stargard (Szczeciński)?
"Ojciec mówił, że namiętność w palcach ma się
Jak ci w życiu źle, to graj na kontrabasie"
Wyjechałam bez żalu, zostawiając Stargard in the night.

 
   
Stargard przestał być Szczeciński w pierwszym roku naszego mieszkania we Wrocławiu. Decyzję podpisała ówczesna Pani Premier na zamiejscowym posiedzeniu rządu we Wrocławiu! 
Regularne choć rzadkie odwiedziny zaczęły pokazywać Stargard w innym świetle. Patrzyłam na miasto jak przyjezdna z Księżyca z Kalisza: ładny kościół, najwyżej sklepiony w Polsce; a te średniowieczne mury z basztami i bramami.. zawsze tu były?; 
a ten kamienny krzyż jest największy w Europie, widziałam go przecież tyle razy.
 
 
 
Miasto zmieniało się, zniknęły relikty przeszłości, pojawiły się nowe drogi, ronda, nowe restauracje (w tym 2 popularne sieciówki), odnowione budynki. Szok przeżyłam podczas ostatnich wakacji. Wpadłam jak zwykle z "roboczą wizytą" z zamiarem załatwienia spraw w 2 dni, a tu miasto w budowie! Główna ulica nieprzejezdna, dworzec rozkopany, "mój" park przeorany! A znajomy taksówkarz zadowolony: miasto ma dobrego gospodarza, poczyniono trafne inwestycje, coś się dzieje i lepiej żyje, Pani wraca z tego Breslau!
 
 
Miło słyszeć i patrzeć, jak Stargard po latach marazmu i zastoju złapał wiatr w żagle, pięknieje i nabiera charakteru. 
Moje miasto w końcu pod szczęśliwą gwiazdą, in the light.

A na Trójkowej liście przebojów utwór "Stargard in the night" według Artura Andrusa. Sympatyczny tekst na nostalgiczną nutę Sinatry od kilku tygodniu w pierwszej dziesiątce. Zagłosujmy, niech Staruszkowie mają swoje pięć minut :-)

Pozdrawiam Stargardzian!
W szczególności w kolejności przypadkowej: Piotra artystę-plastyka, heavymetalowca taksówkarza, dawną ekipę PKO BP, zaprzyjaźnioną agencję ubezpieczeniową z Dworcowej, moich sąsiadów i cierpliwych urzędników z TBS :-) 

W tekście użyłam cytatów z piosenki Artura Andrusa "Stargard in the night"

Zobacz także:
Stargard, klejnot Pomorza
Gotycka kolegiata w Stargardzie
Krzyż pojednania




Komentarze

  1. Odnosze wrazenie, ze ta czesc Polski jest calkiem zapomniana...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele miast dopiero po latach dostaję nową szanse na inne życie. I w każdym mieście kiedy inaczej spojrzymy jest wiele ciekawych miejsc i zabytków. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Tam jeszcze nie byłam
    Pozdrawiam adwentowo i życzę dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem warto popatrzeć na swoje miejsca okiem turysty:) Zupełnie nieznane mi miasto, nawet przejazdem nie byłam, nic nie wiem, tym chętniej więc czytam i oglądam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz