Pogodny listopad

Witajcie! 

Zapraszam Was dzisiaj na spacerek w klimatach ciepłej jesieni, która dla mnie zbyt szybko przemieniła się w zimę - pierwszy  śnieg we Wrocławiu spadł już 28 listopada! Lubię Zimę w trzech przypadkach: przez okno, na zdjęciach zaprzyjaźnionych blogerów i w górach :-)

Cofnijmy się więc lekko wstecz, do początków listopada, który mimo, że zgubił już złote liście, zachwycał pogodną aurą.

Połowa listopada to kontynuacja dobrej pogody. Szczególnie pięknie było 11 listopada. W tym dniu odbył się III WrocWalk Marathon, czyli spacer muzealny, zwany też "spacerem na medal", który w tym roku miał szczególny, patriotyczny charakter z wieloma atrakcjami i wydarzeniami nawiązującymi do Święta Niepodległości.
W ramach maratonowego spaceru odwiedziliśmy m.in. Narodowe Forum Muzyki, Wrocławską Operę, Muzeum Teatru, Wieżę Matematyczną Uniwersytetu Wrocławskiego.
Impreza jak zwykle zakończyła się dekoracją medalami. W tym roku były to piękne, duże i ciężkie medale z wizerunkiem Orła Białego, używanego w 20-leciu międzywojennym.

A teraz przenosimy się poza Wrocław, na Ślężę, która tego dnia spowita w gęstej mgle, idealnie odzwierciedlała znaczenie swojej prasłowiańskiej nazwy - "ślęg" - mokra pogoda, wilgoć. Listopad zaczynał pokazywać swoje prawdziwe listopadowe oblicze - dobrze, że nie padało ;-)

W naszej wędrówce zbliżamy się ku końcowi miesiąca. Jest chłodno i coraz częściej szaro-buro, ale to jeszcze nie czas na siedzenie w domu pod kocykiem z kubkiem rozgrzewającej herbatki. Ciągnie nas na południe Dolnego Śląska, do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy.
Jedziemy wiec do Krzeszowa słynącego z pocysterskiego opactwa. 
Miejsce zaskakuje bardzo pozytywnie. Mamy do wyboru 3 trasy zwiedzania. O tej porze roku nie wystarczy nam dnia na trasę najdłuższą po całym kompleksie, obejmującą m.in. Bazylikę, kościół św. Józefa, kalwarię. Wybieramy więc trasę podstawową z audioprzewodnikiem. Dla mnie to prawdziwa uczta dla zmysłów. Mimo, że nie przepadam za stylem barokowym, tutaj powala zastosowanymi rozwiązaniami architektonicznymi, materiałami, kunsztem wykonania, a wisienką na torcie są freski przedstawiające sceny biblijne wg Michaela Willmanna, zwanego śląskim Rembrandtem. To trzeba koniecznie zobaczyć.
Zaabsorbowana słuchaniem audioprzewodnika, zupełnie zapomniałam o fotografowaniu. Aparat przejęła Amelia, w efekcie mamy duuużo artystycznych zdjęć i wyczerpaną baterię.
W drodze powrotnej robimy jeszcze szybki rekonesans po kamiennogórskim rynku - pozdrawiam Gosię i Marcina. Nie lubię szybko zwiedzać i zdjęć telefonicznych, trzeba tu wrócić.
I tak dojechaliśmy do końca miesiąca, gdzie niespodziewanie spadł śnieg. Przez okno wygląda magicznie:-) Czar jednak pryska kiedy trzeba wyjść na zewnątrz.
Ciepły kocyk, herbatka z wkładką i damy radę :-)
Pozdrawiam!

Zobacz także:

Komentarze

  1. Słąg jak słota, Wrocław to jedno z cieplejszych polskich miast, gdy tam już wiosna w Warszawie dopiero idzie. Też nie lubię zimy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodobała mi się wycieczka po Wrocławiu, Ciekawy pomysł z tym świątecznym zwiedzaniem. W Krzeszowie byłam jeszcze przed remontem, teraz pięknie to wygląda. i na Ślęży miałam przed laty okazję być. Zima pokazała się, ale chyba już w odwrocie jest. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Krzeszowie byłam wiele lat temu, to piękne miejsce. A Wrocław, miasto mojej młodości dzis jest nie do poznania. Równie piękny jest tylko Kraków i Gdańsk.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj grudniowym wieczorem
    Ja lubię Panią Zimę z tych samych powodów co Ty. A powinno być więcej, wszak, to w pierwszym dniu swojego panowania przyniosła mnie na świat.
    A Wrocław, wiadomo.... O każdej porze zachwyca
    Pozdrawiam szumem wiatru za oknem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech to, co dobre, przyjdzie do Ciebie w tym Nowym Roku. Niech towarzyszy Ci zdrowie i radość.

      Usuń
  5. Dawno nie byłem we Wrocławiu. Czas chyba znowu się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz