Kopalnia uranu w Kletnie

Kletno to niewielka wieś w Sudetach w Masywie Śnieżnika, położona w głębokiej dolinie rzeki Kleśnicy. Budowa geologiczna tego regionu należy do najstarszych w Sudetach. Zachodzące przez tysiąclecia procesy w skorupie ziemskiej spowodowały, że występuje tu prawie 60 różnych minerałów!
Rudę żelaza, srebro, złoto, fluoryt wydobywano tu od średniowiecza. Za czasów Marianny Orańskiej tereny zyskały na atrakcyjności turystycznej. Księżna zauroczona pięknem okolicy, wykupiła tereny w Masywie Śnieżnika, budując drogi, tworząc infrastrukturę turystyczną. Przez Kletno poprowadzono drogę na Śnieżnik, do dziś zwaną Drogą Marianny. Za sprawą księżnej rozpoczęto eksploatację marmuru, nazwanego Białą Marianną. Zapoczątkowany przez Mariannę Orańską rozwój, trwał aż do wybuchu wojny i były z pewnością najlepszym okresem w historii tego regionu.
Operacja "Kopaliny"
Pierwsze lata powojenne to okres stagnacji. Baza turystyczna w większości została zniszczona lub rozszabrowana. Polacy zasiedlający ten rejon utrzymywali się z wycinki lasów oraz eksploatacji na niewielką skalę marmuru.
W 1948 roku rząd Polski Ludowej podpisuje umowę z rządem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich na poszukiwanie, wydobycie i wywóz uranu na terenie całego kraju. 
W Europie rozpoczyna się "Zimna wojna" pomiędzy blokiem wschodnim, czyli ZSRR i jego państwami satelickimi, a blokiem zachodnim, czyli państwami niekomunistycznymi, popieranymi przez rząd Stanów Zjednoczonych. Stalin potrzebuje pilnie uranu do testów z bronią jądrową a w ZSRR nie było wówczas udokumentowanych złóż uranu. Pierwszym rosyjskim celem w Polsce są Kowary - Rosjanie wiedzą, że Niemcy w czasie wojny wydobywali tam uran.
Kolejne uranonośne miejsca to Miedzianka i Kletno.
Kopalnie działają według ściśle tajnego schematu. W oficjalnych pismach mówi się o poszukiwaniu i wydobywaniu metali nieżelaznych, słowa "uran" i "ruda żelaza" zastępuje się symbolami R2 i P-9 a do ZSRR oficjalnie wywozi się "ziemię odpadową".
Kopalnie obstawione są przez wojsko. Kadra składa się wyłącznie z Rosjan (wyjątkiem był polski dyrektor ds. personalnych w Kowarach) a pracownicy to Polacy. Górnicy nie wiedzą co wydobywają i jaki ma to wpływ na ich zdrowie. Są pod ciągłą obserwacją służb specjalnych, boją się mówić.  Atmosferę niepewności potęgują przypadki znikających osób a nawet całych rodzin. Praca jest ciężka, bez zachowania elementarnych środków bhp. Podstawowe narzędzia pracy to czołówka i czerpak, urobek jest sortowany ręcznie, bez rękawic, masek czy kombinezonów. Wynagradza to sowite wynagrodzenie i dobre warunki mieszkaniowe w specjalnie budowanych osiedlach dla górników. Szybko pojawiają się skutki uboczne pracy - choroby płuc i dróg oddechowych, chroniczna niemoc, bóle głowy, problemy skórne a nawet przypadki wypadających zębów i włosów.  Chorzy dostają dłuższe urlopy albo są przenoszeni do innych kopalni. Wówczas, jako pracownicy np. KWK Wałbrzych mogą się oficjalnie leczyć.
Zatrute powietrze
Eksploatujący sudeckie kopalnie autochtoni, już od wieków zdawali sobie sprawę z czającego się w kopalniach tajemniczego niebezpieczeństwa. W XVI wieku lekarz Georgius Agricola pisał: „Jest jednak inne zło bardzo niszczące, które szybko uśmierca człowieka; w szybach, chodnikach lub sztolniach. Powietrze zatruwane jest trucizną, która się uwalnia pod wpływem ognia z kruszców”. 
Dziś wiemy, że to nie uran tylko radon - gaz szlachetny uwalniający się w procesie rozpadu uranu - stanowił główne zagrożenie. W dużych ilościach truje, w małych - jest wykorzystywany w celach leczniczych.
Od około 1955 roku w kopalniach uranu bloku wschodniego zaczęto odnotowywać coraz więcej przypadków zachorowań na raka płuc. Wówczas to, pod wpływem opinii publicznej i zwiększającej się świadomości o zagrożeniach płynących z radioaktywności, Ministerstwo Energetyki wydało zalecenie, by pracowników fizycznych nie narażać na promieniowanie jonizujące dłużej niż 8 lat!
Trasa turystyczna dawnej kopalni uranu w Kletnie
Złoża uranu w Klenie eksploatowano przez 5 lat do 1953 roku, wykorzystując m.in. kilka średniowiecznych sztolni, w których w przeszłości prowadzono wydobycie żelaza, srebra i miedzi. Kopalnia obejmowała 20 sztolni, 3 szyby, a sumaryczna długość wszystkich wyrobisk górniczych wynosiła ponad 37 km. Łącznie wydobyto tu 20 ton rudy uranu. Kiedy wydobycie uranu przestało być opłacalne, Rosjanie przez kolejne 5 lat pozyskiwali fluoryt. Ostatecznie kopalnię zamknięto w 1958 roku.
Udostępniona do zwiedzania sztolnia nr 18 znajduje się przy drodze łączącej Kletno z Sienną. Droga, aczkolwiek dosyć wąska, niedawno została pokryta asfaltem! Bilety kupujemy w kasie znajdującej się nad wejściem do sztolni. Wejścia odbywają się co pół godziny lub co godzina, kiedy zbierze się większa ilość osób.
     
Trasa to około 400 metrów chodników a zwiedzanie z przewodnikiem trwa około 45 minut. Przewodnik opowiada o geologii, występujących tu minerałach,  historii górnictwa i wydobywaniu uranu przez Rosjan. Wykonuje również pomiar licznikiem Geigera, co upewnia nas, że sztolnia jest całkowicie bezpieczna pod względem promieniowania radioaktywnego.
   
 
W osłupienie wprawia nas kolekcja naczyń z uranowego szkła świecących w ciemnościach. Zachwyt wywołują żyły fluorytu i ametystów. Za radą przewodnika, po wyjściu ze sztolni udajemy się na pobliską hałdę, gdzie wywożono "odpadki" z kopalni. Znajdujemy tam prawdziwe skarby, które stają się ozdobą naszej niewielkiej jeszcze kolekcji minerałów.
Tuż obok znajduje się kolejne tematyczne miejsce - Muzeum Ziemi.
 
Kletno najbardziej znane jest z niesamowitej Jaskini Niedźwiedziej. Jest ona tak oblegana, że bilety trzeba rezerwować kilka miesięcy wcześniej!

Tekst na podstawie:
 - Robert Klementowski "W cieniu sudeckiego uranu. Kopalnictwo uranu w Polsce w latach 1948-1973"
- strona internetowa kopalni w Kletnie

Komentarze

  1. Dziękuję za kolejną wyprawę w przeszłość
    Pozdrawiam adwentowo i niech dobre myśli zawsze przy Tobie będą

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz