Kaplica górska w Bardzie

W Bardzie byliśmy niecały miesiąc temu - relacja tutaj. Miasteczko jest łatwo dostępne komunikacyjnie (przynajmniej z Wrocławia) a okoliczne Góry Bardzkie idealne na weekendowe wędrówki. Celem kolejnej wycieczki była kaplica górska znajdująca się na szczycie Góry Bardzkiej, zwanej Kalwarią.

Według tradycji, w początkach XV wieku na Kalwarii objawiła się Matka Boża płacząca nad ludzką niedolą w nadciągającej wojnie. Pozostawiła na skale objawienia ślady swoich stóp i rąk. Istnienie na szczycie góry takiego kamienia ze śladami ludzkich rąk i stóp, potwierdzają nie tylko źródła katolickie, ale i protestanckie. Znany ze swej niechęci do katolicyzmu pastor protestancki Aerulius w książce pod tytułem „Glaciographia oder Glaetzsche Chronik” między innymi pisze, że gdy w 1608 roku udał się na ową górę, kamień ten był jeszcze cały i znaki na nim były widoczne. Zaznacza, że liczni pielgrzymi potem ten kamień prawie cały połupali na kawałki, biorąc jego cząstki do domu jako pewnego rodzaju relikwie. Gdy w XVI wieku na Kalwarię zaczęły przybywać licznie pielgrzymki, na miejscu objawień w 1618r. zbudowano kaplicę. 
Od maja do września o godz. 11 w kaplicy odbywa się nabożeństwo.
 
Kapliczki drogi krzyżowej na szlaku do Górskiej Kaplicy Maryi
Wzgórze liczy sobie 583 m n.p.m. a do kaplicy wiodą 3 drogi/szlaki, określane jako  droga polska, czeska i niemiecka w zależności skąd przybywali pielgrzymi. 
Z Barda do Kaplicy dojdziemy drogą "niemiecką", przy której ustawiono w początkach XIX wieku stacje drogi krzyżowej. 
 
Teren jest urozmaicony, miejscami dosyć stromy, przydadzą się dobre buty na twardej podeszwie. A im wyżej, tym piękniejsze widoki.
Po drodze miniemy źródełko Maryi, relikty zamku średniowiecznego z XIII w., punkt widokowy na obrywie skalnym z białym dużym krzyżem - pisałam o tych miejscach tutaj. Trasa dostarczy wrażeń zarówno pielgrzymom niosącym prośby do Maryi jak i weekendowym łazikom.
Wycieczkę zakończyliśmy w punkcie gastronomiczno-kawowym znajdującym się w wypożyczalni pontonów na rafting po Nysie. Siedząc pod parasolem z kawą w dłoni obserwowałam powracających ze spływu. Niektórzy cali mokrzy ale szczęśliwi.
Ahh... trzeba zebrać ekipę..:-)

Pozdrawiamy!

Komentarze

  1. Tak nie wiele potrzeba, żeby znaleźć się w ciekawych miejscach. A teraz pogoda wreszcie sprzyja podobnym spacerom.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza