Świąteczne spacery

Witajcie w Nowym Roku!
Wszystko co dobre, szybko się kończy. Mam nadzieję, że pełni energii i noworocznego optymizmu wróciliście do rzeczywistości: do szkoły, do pracy i do codziennych obowiązków.

Świąteczno-noworoczna pogoda tradycyjnie była nieadekwatna do pory roku i zmieniała się jak w kalejdoskopie. 
Na Pomorzu w Wigilię ostro wiało i padało a temperatura utrzymywała się w okolicach 5 stopni C. Następnego dnia było już lepiej a w drugi dzień świąt lekko przymroziło i pokazało się nawet słońce.
Pewnie domyślacie się, że długo nie usiedziałyśmy przy świątecznym stole..:-).
Jeszcze tego samego dnia po przyjeździe, wybrałyśmy się oglądać rozświetlony świątecznymi iluminacjami Stargard. Starówka wyglądała bajecznie ale prawdziwym hitem okazał się renifer z saniami przy Placu Wolności. Miejsce chyba mu się nie spodobało, bo następnego dnia... zniknął, zostawiając sanie.
 
  
 

Jezioro Miedwie to stały punkt programu podczas naszych wizyt na Pomorzu. Po raz pierwszy byłam na plaży w grudniu :-) Pogoda nie sprzyjała plażingowi ani nawet spacerom. Porywisty wiatr i mżawka szybko wygoniły nas z plaży. 

 
 
 
 
 

Dawniej cystersi z pobliskiego Kołbacza hodowali w Miedwiu ryby. W XIII w. przy pomocy systemu zapór na rzece Płoni przepływającej przez jezioro, podnieśli poziom wód o 2 metry. Woda rozlała się po okolicznych terenach, tworząc rozległe płycizny, na których braciszkowie zakładali hodowle sieji.


   
 
Sieja w Miedwiu bytuje do dziś. Po ogromnej posiadłości cystersów w Kołbaczu pozostało niewiele: Dom Opata, kościół i fragment jednego skrzydła zabudowań klasztornych, tzw. dom konwersów, czyli braci świeckich, przerobiony współcześnie na dom kultury i restaurację.
"O! Jest jakaś ruinka" ożywiła się Amelia na widok budynku po drugiej stronie drogi.


Ruinki, zamki i pałace to jest to, co tygryski lubią najbardziej.
Piękny to musiał być niegdyś dwór.. Szkoda, że nikt go nie uratował.
Na szczęści zamek w niedalekim Pęzinie trafił w dobre ręce i stał się prawdziwą zamkową perełką na Pomorzu Zachodnim. 
Tak! Pomorzanie też mają zamki i wcale się tym nie chwalą :-)


  
Zamku strzeże wysoki mur, siatka, rzeczka i człowiek w domofonie, który na zwiedzanie zaprosił nas w kwietniu.

I tak między sałatką a serniczkiem, zamkiem, klasztorem i jeziorem, odwiedzinami rodziny i przyjaciół, upłynął nam świąteczno-noworoczny czas.

Dobrego Nowego Roku!

Komentarze

  1. Boziu, ja tu napisałam komentarz, ale oczywiście w złym miejscu. hehe Bardzo ładne zdjęcia, bardzo miło Was zobaczyć. Jesteście obie piękne. :) Serce mi się raduje, kiedy widzę Waszą relację. Taka, jaka powinna być między matką a córką. Porusza mnie, jak jesteście sobie bliskie. Przesyłam Wam duży uściski kochane. :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, no ja nie widzę pola na komentarz pod najnowszym postem. hehe Naprawdę nie widzę. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie widzę :-)))
      Blogspot ostatnio doprowadza mnie do rozpaczy..

      Usuń

Publikowanie komentarza